Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kuchnia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 3 grudnia 2015

Pieguski

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej.

Składniki:
  • 200 g masła (kostka)
  • 150 g cukru (ok. 2/3 szklanki)
  • 2 jajka
  • 240 g mąki (niecałe 2 szklanki)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 1 tabliczka gorzkiej czekolady
  • 3/4 szklanki wiórków kokosowych
  • opcjonalnie inne bakalie - rodzynki, żurawina, posiekane migdały, orzechy

Masło utrzeć z cukrem. Dodać jajka, mąkę zmieszaną z proszkiem do pieczenia i solą - wszystko razem wymieszać. Z powstałem masy formować ciastka i układać na blaszcze wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. 12-16 minut w temperaurze 175°C.

piątek, 23 sierpnia 2013

Creme brulee


W końcu odważyłam się zrobić Creme brulee. Długo nie mogłam się zabrać do tego deseru - wydawało mi się, że przerośnie moje zdolności. Okazuje się, że deser nie jest wcale trudny w wykonaniu. Wykorzystałam przepis z mojewypieki.com (www.mojewypieki.com/przepis/creme-brulee). Ponieważ nie posiadam palnika, do karmelizowania cukru musiałam użyć piekarnika - funkcja grill, temperatura na max (czyli u mnie 250°C) i do tak nagrzanego włożyłam deser na ok. pół minuty.

poniedziałek, 11 marca 2013

Gorąca czekolada


Po kilku dniach słonecznej i miłej pogody znowu zrobiło się szaro, zimno i deszczowo... Dzisiejsza pogoda działała na mnie bardzo przygnębiająco. Zmobilizowałam się więc do wypróbowania przepisu na gorącą czekoladę do picia. Z braku śmietanki zrobiłam ją wyłącznie na mleku, dlatego też nie jest tak gęsta jak te, które piłam do tej pory w pijalniach czekolady, ale była pyszna! Słodka, rozgrzewająca - w sam raz na dzisiejsze ciemnoszare popołudnie.

Składniki (na 4 małe filiżanki):
  • 250 g czekolady - ja użyłam mlecznej
  • 220 ml mleka

Połamać czekoladę na kostki i rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodawać stopniowo mleko i dokładnie wymieszać (najlepiej trzepaczką rózgową). Podgrzewać, aż czekolada będzie gorąca. Rozlać do filiżanek.



niedziela, 10 marca 2013

Panna Cotta o smaku mrożonej kawy


Deser czasochłonny ze względu na swoje warstwy. Ale bardzo efektowny. Warty wypróbowania, szczególnie przez wielbicieli deserów z kawą. W wersji dla dzieci kawę zamieniamy na kakao. Z przepisu usunęłam wanilię i zmniejszyłam nieco ilość - kupiłam 2 duże kubki śmietany kremówki - więc zamiast litra użyłam 700 ml. Podzieliłam na 4 desery - ale podczas jedzenia okazało się, że są zdecydowanie za duże. Taką ilość można było spokojnie podzielić też na 6 mniejszych, albo nawet na 8, robiąc cieńsze warstwy. Przepis pochodzi z bloga Zoë, oryginalny tekst znajdziecie tutaj: http://zoebakes.com/2012/06/27/vietnamese-ice-coffee-panna-cotta/
Poniżej podaję wersję, którą wypróbowałam - z mniejszą ilością śmietany i bez wanilii.

Składniki:
  • 2 duże śmietany kremówki (u mnie 30%, 2 kubki po 330 g)
  • 100 ml skondensowanego słodkiego mleka
  • 1/2 szklanki cukru
  • szczypta soli
  • 2 łyżki rozpuszczalnej kawy (pomijamy w wersji dla dzieci)
  • 1 łyżka kakao (w wersji dla dzieci 3 łyżki)
  • 4 łyżeczki żelatyny

Składniki na warstwę kawowej galaretki (tą warstwę pomijamy całkiem w wersji dla dzieci):
  • 1/3 szklanki mocnego espresso
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1/2 łyżeczki żelatyny

Włożyć do zamrażalnika od 4 do 6 pustych szklanek/pucharków, w których będą podawane deserki.
W rondelku wymieszać śmietanę, mleko, cukier i sól. Na średnim ogniu doprowadzić do wrzenia i zdjąć z ognia.
Przelać połowę masy do innej miski.
Do jednej z części (tej w rondelku) dodać kawę oraz kakao, doprowadzić ponownie do wrzenia (mieszając) i odstawić.
Do dwóch osobnych miseczek wsypać po 2 łyżeczki żelatyny i zalać każdą z nich 2 łyżkami wody tak, aby cała żelatyna znalazła się pod wodą (można delikatnie wymieszać). Odstawić na 5 minut.
Po tym czasie, przełożyć żelatynę z jednej miseczki do małego rondelka i rozpuść w kąpieli wodnej*. Gdy żelatyna całkiem się rozpuści (wystarczy kilkanaście, kilkadziesiąt sekund) wlać do śmietanowej masy**. To samo wykonać dla masy kawowej.
Teraz należy wyciągnąć zimne szklanki i wlać do nich pierwszą śmietanową warstwę - jej grubość zależy wyłącznie od Waszych upodobań. Włożyć z powrotem do zamrażalnika na 5 minut (lub do czasu aż warstwa zastygnie). Gdy tylko pierwsza warstwa zastygnie, wlać warstwę kawową i znów zamrażać przez 5 minut. Kontynuować dopóki nie zostanie wykorzystana cała masa.
Aby wykonać ostatnią warstwę, czyli kawową galaretkę, należy wymieszać w rondelku espresso z cukrem, a następnie dodać żelatynę przygotowaną w taki sam sposób jak do masy śmietankowej (1/2 łyżeczki żelatyny + 1 łyżka wody). Wystudzić, rozlać do szklanek po 1 warstwie i pozostawić do zastygnięcia do lodówki. Podawać schłodzone.

* kąpiel wodna polega na włożeniu mniejszego garnka z produktem (tutaj z żelatyną) do większego z gotującą się wodą (w tym wypadku najlepiej, aby wody było tyle, żeby nie dosięgała dna mniejszego garnka).
** gdy temperatura rozpuszczonej żelatyny i masy za bardzo się różnią, wówczas podczas łączenia mogą powstać grudki. Aby temu zapobiec należy wlać łyżkę masy do żelatyny, wymieszać, dodać jeszcze jedną łyżkę masy i wymieszać ponownie. Po tym zabiegu delikatnie i powoli wlewać żelatynę do rondelka z masą (mieszając).


niedziela, 28 października 2012

Ciasto na imprezę: Pani Walewska


Ostatnio szukałam jakiegoś fajnego pomysłu na ciasto na imprezę rodzinną. Zaczęłam od bloga, o którym już kiedyś wspomniałam i oczywiście się nie zawiodłam - przepis jest TUTAJ. Ciasto wygląda bardzo efektownie, a nie wymaga specjalnego wysiłku czy umiejętności. Smakowało wszystkim tak bardzo, że zdążyłam zrobić tylko jedno zdjęcie - delikatnie mówiąc - średniej jakości ;) Mam nauczkę, żeby następnym razem ciasto uwiecznić zanim podam na stół :)
W moim wykonaniu zrezygnowałam z aromatu migdałowego, nie mniej masa była przepyszna.

sobota, 22 września 2012

Wspomnienie lata - twarożek z truskawkami

Ze względu na to, że przenoszę posty z innej platformy blogów na blogger'a, jesień rozpoczynam wpisem o truskawkach ;)


Uwielbiam sezon truskawkowy! Truskawki mogę jeść w każdej postaci i nigdy mi się nie nudzą - może dlatego, że sezon trwa tak krótko :( Dzisiaj miałam za mało truskawek, żeby rozgnieść je z jogurtem, więc połączyłam z twarożkiem. Wyszła pyszna, zdrowa i sycąca kolacja :)
Składniki:
  • 1 kostka sera twarogowego
  • 1 mały jogurt naturalny
  • 1 łyżeczka cukru
  • truskawki
W misce rozgnieść widelcem ser, dodać jogurt, cukier i truskawki pokrojone w plasterki. Wymieszać. Gotowe :)



piątek, 21 września 2012

Ciasteczka ryżowe z wiórkami kokosowymi



W pewien piątek na blogu Blue Spoon pojawił się przepis na ciasteczka ryżowe z kokosem i czekoladą. Przypomniało mi się, że jak moja Starsza Córa była mała to często piekłyśmy takie ciasteczka, ale w wersji bez wiórków kokosowych. A potem jakoś zapomniałam o tym przepisie. Postanowiłyśmy z Córami wypróbować wczoraj wersję z kokosem. Przepis z Blue Spoon'a lekko zmodyfikowałam - zamiast całej dałam pół szklanki cukru. Jak na mój gust z całej szklanki cukru byłyby za słodkie. A tak są w sam raz. Nie używam też olejków do aromatyzowania ciast, więc ten składnik wypadł z mojej listy składników. Nasze są bez żadnych dodatków - to już kwestia smaku :) Wyszły nam niecałe 2 duże blaszki.
Składniki:
  • 1 opakowanie kleiku ryżowego (ja kupiłam taki 170 g)
  • 3 jajka
  • 1 kostka miękkiego masła
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 4 czubate łyżki wiórków kokosowych (opcjonalnie)
Masło, jajka, cukier razem zmiksować. Dodać kleik ryżowy, proszek do pieczenia i wiórki kokosowe - razem wymieszać. Nabierać ciasto porcjami - pół łyżki - formować kulki i spłaszczyć. Układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, w odległości ok. 1 cm od siebie. Piec 20 min w temperaturze 180°C.
Smacznego :)

środa, 19 września 2012

Zapomniałam


Pewnej środy, przed Bożym Ciałem zapomniałam o tym, żeby kupić pieczywo na następny dzień. Zostałam więc "zmuszona" do upieczenia bułeczek. Skorzystałam z jednego z moich ulubionych blogów kulinarnych Doroty - przepis możecie znaleźć TUTAJ.
Przepis jest bardzo prosty. Bułeczki wychodzą naprawdę smaczne - w mojej wersji z pestkami dyni i ziarnami słonecznika. Do tego miska truskawek z jogurtem i córy mega szczęśliwe :)



wtorek, 18 września 2012

Bardzo proste ciasto z owocami

 
W tamtym roku pierwszy raz piekłam ciasto z rabarbarem. Wyszedł zakalec. Zraziłam się do pieczenia ciast z owocami na 12 miesięcy. Nastał kolejny sezon i rabarbar był w każdym sklepie do którego weszłam. Prezentował się cudnie, więc się skusiłam - kupiłam. Raz kozie śmierć. Znalazłam przepis, na tyle prosty, że postanowiłam, że jeśli tym razem mi nie wyjdzie to nigdy więcej nie wezmę się za pieczenie ciasta z rabarbarem. Ciasto się udało. Myślę, że powodem niepowodzenia rok temu mogło być za gęste ułożenie kawałków rabarbaru obok siebie. Tym razem zrobiłam zgodnie z radą w przepisie i zrobiłam większe odstępy (na zdjęciu jest ciasto pieczone za pierwszym razem, za drugim zrobiłam troszkę mniejsze odstępy między kawałkami).
Przepis pochodzi z serwisu Wielkie Żarcie i możecie znaleźć go TUTAJ. Piekąc za pierwszym razem w standardowej blaszce wyszedł troszkę za niski i ciut za słodki, więc za drugim razem zwiększyłam o jedną trzecią ilość wszystkich składników oprócz cukru.
Składniki:
  • 375 g masła (niecałe 2 kostki)
  • 1 szklanka cukru
  • 5 łyżek wody
  • 3 jajka
  • 3 szklanki mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • owoce
Masło, cukier i wodę rozpuścić w rondelku (nie gotować). Po przestudzeniu (koniecznie przestudzić) dodać jajka, mąkę z proszkiem do pieczenia i zmiksować. Ciasto wylać na blachę posmarowaną masłem i wysypaną bułką tartą lub mąką.
Na wierzchu delikatnie poukładać obrane i pokrojone w cząstki owoce. Najsmaczniejsze ciasto wychodzi chyba z rabarbarem albo wiśniami, ale mogą to też być jabłka, cząstki brzoskwiń lub owoce mieszane. Układamy je w niewielkich odstępach od siebie, tak aby ciasto miało szansę wyrosnąć.
Pieczemy je na złoty kolor w temperaturze ok. 180-200°C.
Smacznego.

Sos do makaronu à la spaghetti bolognese

Sos przygotowuje się szybko, jedynym minusem jest dość długi czas gotowania (ok. 1 godziny), dlatego przeważnie przygotowuję w weekend - część zjadamy, a resztę zamrażam. Podane poniżej ilości składników to porcja mniej więcej na 2 dni dla 2 osób dorosłych i 2 dzieci. Co do mięsa - nie kupuję mięsa mielonego - zraziłam się dwa razy i więcej nie kupię. Na moim osiedlu jest sklep w którym można wybrać sobie kawałek mięsa i poprosić o zmielenie (o czym dowiedziałam się dopiero po paru miesiącach robienia zakupów w tym sklepie;)) lub kupuję w całości i mielę w domu. W obu wypadkach przynajmniej wiem co dokładnie zostało zmielone. Co do ilości przypraw - jest to kwestia smaku. Na taką ilość sosu używam 1 łyżkę oregano (chyba, że mam świeże to 2 łyżki posiekanego), tyle samo bazylii, porządną szczyptę gałki muszkatołowej, 2 łyżeczki papryki.
Składniki:
  • 80 dag mielonego mięsa wołowego, wieprzowego lub wieprzowo-wołowego
  • 1 cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 puszka krojonych pomidorów 400 g
  • 1 przecier pomidorowy w kartoniku 390 g
  • oregano świeże lub suszone
  • bazylia świeża lub suszona
  • gałka muszkatołowa
  • papryka słodka mielona
  • sól, pieprz
  • olej rzepakowy
Posiekaną cebulę podsmażam na łyżce oleju, dodaję mięso, podsmażam kilka minut mieszając. Dodaję przecier pomidorowy, krojone pomidory z puszki, sól, pieprz, przyprawy. Duszę pod przykryciem około godziny na bardzo małym ogniu. Pod koniec duszenia (w tym samym czasie gotuję makaron) dodaję przeciśnięty przez praskę czosnek.
Smacznego.